Start > Recenzje > Książki > Marketing > Nasza recenzja "Marketing 4.0." Philip Kotler, Hermawan Kartajaya

Marketing 4.0. Philip Kotler. Hermawan Kartajaya. Iwan S.

Zastanawiasz się, czy w dobie internetu marketing wygląda tak samo jak pięćdziesiąt lat temu? Zastanawiasz się, jak wykorzystać potencjał Social Mediów? Nie zastanawiaj się. Przeczytaj Kotlera.

Zaktualizowano:

Marketing 4.0. Philip Kotler. Hermawan Kartajaya. Iwan S.

Phili Kotler to guru, jeśli chodzi to kwestie marketingu. W końcu uznawany jest za ojca współczesnego marketingu, a jego słynny „Marketing”, znajdujący się na liście lektur studentów z wszystkich kierunków Nauk ekonomicznych i społecznych i zdobi półki każdej biblioteki akademickiej i naukowej. „Cegła” ta uznawana jest za biblię z zakresu reklamy, promocji i sprzedaży, a z jej dobrodziejstwa korzystały takie firmy Ford, IBM, Michelin, GE, AT&T czy Bank of America.

Po słynnym bestsellerze Marketing 3.0 przyszedł czas na Marketing 4.0, który stanowi niejako poprawioną i uzupełnioną wersję wcześniejszego wydania. Oczywiście związane jest to nieuchronnie z przemianami technologicznymi, które siłą rzeczy wymuszają przejście z marketingu tradycyjnego do marketingu cyfrowego. I ta właśnie kwestia jest swoistym novum w dziele Kotleta.

Marketing 4.0. Era cyfrowa Philip Kotler, Hermawan Kartajaya, Iwan S. – czego można się spodziewać?

Przede wszystkim Kotler w Erze cyfrowej sięga zaawansowane technologie, które rozwijają się w dynamicznym tempie, po to, by dowiedzieć się, kim są obecni konsumenci oraz czym się kierują w podejmowaniu decyzji. Bo to, że ich zachowania się zmieniły, jest dla autora sprawą oczywistą. Pojawiły się nowe trendy konsumencie i perspektywy. Ale pojawiły się te nowe narzędzia i pomysły z zakresu działań marketingowych.

I tak najnowsze technologie, takie jak chociażby VR, pozwalają na stworzenie i przeprowadzenie coraz to ciekawszych, nowatorskich kampanii reklamowych. I to tym jest właśnie najnowsza książka Kotlera, Kartajaya i Setiwana Marketing 4.0. Era cyfrowa. Pomaga ona zrozumieć nam zmiany zachodzące w tej materii. A są one niezwykłe i robią wrażenie, jak z resztą cała książka.

Pozycja ta jest oczywiście bardzo dobrze napisana i doskonały sposób podana czytelnikowi, co wydaje się być sporawą oczywistą przy takich nazwiskach, i zaczyna się od opisu zmian, jakie zaszły pomiędzy marketingiem 3.0 a obecnym 4.0.

Era cyfrowa, zmiany cywilizacyjne a marketing – jak obecnie wygląd układ sił?

Kotler w swój książce dokonuje niejako rozłożenia na czynniki pierwsze zmian, które nas otaczają i dokonuje tego na przykładzie największych korporacji. Pokazuje przy tym jak wiele firm, które związane są z tradycyjnymi mediami, niestety przegrywają wyścig z ich cyfrowymi odpowiednikami. Z badań wynika (co zresztą widać nawet gołym okiem), że wielu celebrytów internetowych, czyli ludzi znanych z tego, że są znani, dla wielu młodych odbiorców massmediów są bardziej wpływowi niż chociażby gwiazdy Hollywood.

Co więcej, taka zmiana w układzie sił jest w stanie oddziaływać, i zresztą oddziału, na każdy aspekt życia. A warto wiedzieć, na co Kotler zwraca uwagę czytelnika, że obecnie władza leży w rękach grupy, a nie jednostki, jak to było nieco wcześniej. Nie ma już dyktatorów, którzy obaleni zostali przez tłumy. Teraz social media oraz kanały internetowe mają siłę i absolutnie należy się z nią liczyć.

Ale też pojawiła się transparentność, która pozwala przedsiębiorcom z tak zwanych rynków dopiero rozwijających się inspirować się od ludzi biznesu z krajów rozwiniętych.

Autorzy książki dają czytelnikowi jasno do zrozumienia, że w przy obecnym układzie sił i w obecnej rzeczywistości cyfrowej, relacje pomiędzy marką a jej klientami powinny przybrać charakter poziomy, a nie pionowy. To znaczy, że swoich klientów należy postrzegać jako równych marce, jak ich przyjaciół, a zatem marka powinna w sposób uczciwy pozakazywać swoja wartość i prezentować swój prawdziwy charakter, bo tego oczekuje odbiorca. Nie oszukujmy się w obecnych czasach, tego właśnie oczekuje klient.

Co ciekawe, autorzy książki twierdzą, że przy tym wszystkim staliśmy się społecznością konsumencką i tak naprawdę oderwaliśmy się od indywidualizmu. Zapożyczamy niejako zachowania od innych osób, które są dla nas przekonujące, chociażby od ambasadorów znanych marek.

Zależności między kanałem offline, a kanałem online w Erze cyfrowej

Kotler w swojej książce Marketing 4.0. Era cyfrowa pokazuje również czytelnikowi zależności, jakie zachodzą między kanałem offline a kanałem online. Co więcej, twierdzi on, że muszą one w dzisiejszych czasach współgrać ze sobą, by zapewnić jak najlepsze korzyści konsumenckie. Oczywiście nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zależności te podaje na przykładzie znanych marek, które rozkłada na czynniki pierwsze i na przykładzie poszczególnych elementów prezentuje te tendencje. I tak sklepy stacjonarne wchodzą na drogę cyfrową i otwierają sklepy internetowe. Zaś typowo internetowe, sięgają po tradycje rozwiązania i stawiają również na placówki stacjonarne, przykładem może być Amazon, który stworzył „kanał fizyczny”.

Kotler wspomina również o tzw. subkulturach cyfrowych i ich ogromnym wpływanie na innych ludzi. Pojawiają się propagatorzy marki oraz nowe grupy, które marketingowcy powinni poświęcić należytą uwagę. Są to na przykład młodzi ludzie, którzy ustanawiają trendy dla seniorów, chociażby kwestiach muzyki, filmu czy sport. A okazuje się, że także w kwestiach mody, jedzenia, no i technologii. Starsze osoby bardzo chętnie opierają się na rekomendacjach osób młodych, bo nie mają czasu lub ochoty śledzić wydarzeń w szybko zmieniającej się ogólnie pojętej popkulturze.

Rynek mobilny, na co zwracają uwagę autorzy książki, przyniósł zmiany w obszarze ścieżek klienta. Obecnie często wystarczy jeden moment zachwytu, aby klient stał się zwolennikiem marki.

Marketing 4.0. Era cyfrowa – nie tylko dla marketingowców, ale i zwykłego czytelnika

Książka ta to podstawowa lektura dla każdego marketingowca, ale i nie tylko. Pozwala uświadomić czytelnikowi, jak obecnie wygląda świat konsumencki. Zaś specjalistom od marketingu pokazuje, jaka siła tkwi w blogach czy Facebooku. I przede wszystkim uświadamia, że rynek w bardzo szybkim tempie się zmienia, nie wolno im pozostać w starych strukturach, bo na polu marketingu i reklamy po prostu przegrają. Nie warto zatem zapominać o nowych formach zasięgu, ale należy pokazać użytkownikom social mediów, że są dla nich ważni.