Start > Recenzje > Książki > Marketing > Nasza recenzja książki "O micie masowości, czyli jak zarobić na dziwności"

O micie masowości, czyli jak zarobić na dziwności

Szukasz zabawnej książki z pogranicza marketingu i ekonomii? To doskonale trafiłeś. Seth Godin przygotował coś, co spełni Twoje oczekiwania. To wiedza przekazana w sposób łatwy i przyjemny. Na pewno dużo zapamiętasz z tej lektury.

Zaktualizowano:

O micie masowości, czyli jak zarobić na dziwności

Seth Godin to człowiek, który trzydzieści lat doświadczenia w branży przekuł w 19 bestsellerów. Są to książki traktujące na tematy związane z szeroko pojętym marketingiem. Jest popularnym blogerem i odnoszącym sukcesy przedsiębiorcą. Jego książki przetłumaczono na 39 języków. Wykłada na uniwersytetach i uczy ludzi jak zmienić sposób myślenia o marketingi. Godin myśli nieszablonowo, co udowadnia w swojej publikacji „Wszyscy jesteśmy dziwni. O micie masowości i końcu posłuszeństwa”. O czym właściwie jest ta książka? I jak może pomóc rozwinąć kompetencje zwykłego freelancera?

Książka „Wszyscy jesteśmy dziwni…” liczy sobie tylko 93 strony. To lektura, którą można przeczytać w jeden wieczór. Ma to się jednak nijak do ich wartości. Wiedza zawarta w tej lekturze jest bezcenna i ma pomóc zmienić przeciętny biznes w świetnie prosperujący interes.

Pojęcie produktu masowego przechodzi powoli do historii. W tych czasach właściwie nikt nie chce być normalny. Obecnie, wszyscy są w jakiś sposób dziwni. Tym bardziej że według Godina pieniądze pozwalają na decydowanie o własnym stylu życia. A większość ludzi po prostu chce być dziwna.

Ludzie w naturalny sposób łączą się w grupy. Czują się bezpiecznie w stadzie. Z założenia nie są samotnikami. Grupy nie muszą być fizyczne, mogą być cyfrowe. Seth Godin nazywa to zjawisko „organizowaniem się w plemiona”. Każda grupa ma swojego lidera i kieruje się swoimi własnymi zasadami. Dla każdej z tych grup pojęcie „normalności” oznacza coś innego. Tak samo jak inaczej można zdefiniować „dziwaczność”. Przyszłością handlu jest indywidualne traktowanie każdej z tych grup i dopasowanie się do jej własnych dziwactw. Tym bardziej że z perspektywy każdego z tych plemion nie ma mowy o dziwactwie – to normalność. W tej sytuacji każdy przedsiębiorca ma wybór – produkować masowo i walczyć o każdego klienta i każdy grosz, albo… dostosować się do zasad wybranego plemienia/grupy dziwaków.

To żadna tajemnica, że wszystkie produkty, usługi, czy nawet masowe media tracą na popularności. Umierają. Nowoczesnym ludziom szkoda tracić czasu na coś, co jest dla wszystkich. Obecnie, każdy chce żyć po swojemu i woli spędzać czas w swojej zamkniętej grupie osób o podobnych zainteresowaniach. Nie chce marnować czasu na ogólniki, a zajmować się tym, co rzeczywiście obchodzi tę konkretną osobę. Najczęściej spotykają się one w mediach społecznościowych, na forach, a nawet na blogach. XXI wiek to czas indywidualistów. Każdy chce być wyjątkowy, inny, niezwykły. Chce się wyróżnić. Tym bardziej że nie czyni go to samotnym. Na świecie są tysiące osób o podobnych zamiłowaniach. W każdej chwili można połączyć się z nimi przy pomocy nowoczesnych technologii. Co ciekawe, Godin twierdzi, że geograficzna bliskość jest przeszkodą w tworzeniu grup dziwaków. Najlepiej czują się w grupach kontaktujących się przy pomocy nowych technologii. Tę tendencję powinni wykorzystać marketingowcy oraz ci wszyscy, którym zależy na bezpośrednim pozyskiwaniu zleceń. Zamiast tworzyć jeden uniwersalny produkt dla wszystkich (czyli dla nikogo konkretnego), powinni kierować go bezpośrednio do wybranej grupy odbiorców. Według Setha Godin dotarcie do takiej zamkniętej grupy jest łatwiejsze niż do bezimiennej masy. Warto też wiedzieć, że członkowie małych grup mają ze sobą dobre kontakty. Oznacza to, że chętniej i skuteczniej polecają sobie produkty lub usługi, które odpowiadają ich specyficznym wymogom. Dotarcie do jednego takiego klienta, oznacza łatwiejsze pozyskanie następnych. Tezy te zostały przez Godina skrócone do czterech sił napędowych dziwactwa. Pierwsza brzmi: „twórczość ulega wzmocnieniu”. Każdy może tworzyć i bez większych ograniczeń publikować swoje dzieła w internecie. Od tego są portale społecznościowe i blogi. Założenie własnej strony www również nie stanowi już wyzwania. Druga siła mówi o tym, że dzięki bogactwu możemy robić to, co chcemy, a chcemy być dziwni. Trzecia i czarta siła wskazuje na to, co zostało już omówione, czyli marketing znacznie lepiej sobie radzi z docieraniem do dziwnych i w plemionach kontakty są lepsze.

Następna część książki została przeznaczona na opis zmian w krzywej dzwonowej. Wcześniej miała łagodny kształt. Dziwaków na obu jej skrajach było bardzo niewielu. Dominująca większość była po prostu normalna (odbiorca masowy). Później krzywa ta się zmieniała. Nabrała pewnej ostrości. W centralnej części znajduje się niewielki odsetek ludzi normalnych. Na krawędziach jest znaczna ilość dziwaków o skrajnych poglądach. Mogą być fanami różnych drużyn piłki nożnej, miłośnikami operacji plastycznych, czy też korzystać wyłącznie z określonych mediów społecznościowych. Rozwój tych mikroplemion i społeczności ma wpływ na wszystko – politykę, marketing, ekonomię, produkcję. Ma znaczenie właściwie dla każdego aspektu życia.

W tej części książki Godin podaje szczególnie dużo przykładów, które obrazują przedstawione przez niego teorie. Odnosi się do rzeczywistych spraw i ludzi, którzy faktycznie istnieją. W formie lekkiej opowiastki przybliża prawdziwe problemy. Przykładem może być rozdział „Harry Potter i skonfliktowane masy”. Jest to opis tego, jak skrajne emocje wywołuje ta popularna książka dla dzieci i młodzieży. Dla pewnej grupy społecznej (normalnej) jest po prostu zwykłą książką, jakich są tysiące w każdej bibliotece. Dla jednej skrajnej grupy jest wspaniałą powieścią, która czasami przesłania prawdziwe życie. Jej miłośnicy przebierają się w stroje mające korzenie w tej historii i odgrywają rolę jej bohaterów. To dziwactwo. Drugą skrajną grupą są ludzie, którzy twierdzą, że Harry Potter to wymysł Szatana. Jest złem wcielonym i nie tylko nie należy go czytać. Trzeba go spalić. To również dziwactwo. Sprawny przedsiębiorca będzie jednak wiedział jak owe dziwactwa zamienić w zysk.

„O micie masowości” to zabawna książka, którą czyta się trochę jak bajkę, trochę jak powieść przygodową. To nie lektura dla specjalistów z dziedziny marketingu i ekonomii. Kierowana jest raczej do przedsiębiorców i freelancerów, którzy mają już pewną wiedzę, ale chcą ją poszerzyć. Zabawne historyjki, anegdoty i przypowieści o ciężarnej słonicy, czy antylopach bez hobby pozwalają czytelnikowi na łatwe przyswojenie trudnych treści i samodzielne wyciąganie wniosków.